III BALTIC MASTER CUP I MIĘDZYNARODOWE DRUŻYNOWE MP WETERANÓW ZA NAMI19.10.2010, 14:42
Sietom bierze wszystko… No prawie wszystko, tak można by podsumować rozegrane w dniach 9-10 października 2010 r. zmagania weteranów szermierki w ramach wliczanego do punktacji Pucharu Polski Weteranów III Baltic Master Cup oraz II Międzynarodowych Mistrzostw Polski Weteranów. Na planszy oprócz polskich weteranów, w tym ośmiu reprezentantów Sietom AZS AWFiS Gdańsk, stawili się zawodnicy z Białorusi, Ukrainy i Litwy. Tylko ci pierwsi w szabli zdobyli pierwsze miejsca w turnieju indywidualnym w sobotę i mistrzostwach drużynowych w niedzielę. W pozostałych broniach gdańszczanie nie mieli sobie równych!
W turnieju drużynowym dwa złote medale gdańszczan - w szpadzie (Drapella, Krupiński, Krzemiński, Szczęsny) i we florecie (Drapella Krupiński, Ślifirski, Surowiec, Zakonek) oraz srebrny w szabli (Derewicz, Szczerbowski) pokazały kto „rządzi” w weterańskiej szermierce w Polsce. Choć gwoli prawdy trzeba zauważyć, iż na starcie zmagań szpadowych zabrakło reprezentacji warszawskiej Akademii Szermierki, gdzie niedyspozycja Irka Kostrzewy uniemożliwiła skompletowanie silnego składu do obrony tytułu Drużynowego Mistrza Polski z roku ubiegłego.
Lecz zanim nastąpiły pełne emocji niedzielne zmagania drużynowe najpierw w indywidualnym turnieju szpadowym swoją tegoroczną supremację w Pucharze Polski (PPW) potwierdził Mirek Krupiński, który po pasjonującym pojedynku wygrał z jak zawsze niezwykle walecznym Maciejem Holcerem z Krakowa 10:8. Pomimo nękających go w końcówce turnieju bolesnych skurczów łydki Mirek dotrwał do końca nie dając wyrwać sobie zwycięstwa. Brawa za niezłomność! Trzecie miejsce na podium zajął Maciej Drapella, tegoroczny – przypomnijmy z satysfakcją - srebrny medalista Akademickich Mistrzostw Polski! Co prawda w turnieju szpadowym zabrakło dwóch zawodników z czołówki rankingu PPW – wspomnianego Irka Kostrzewy z Warszawy i Pawła Krawczyka z Wrocławia, ale udział bardzo mocnych zawodników z zagranicy Maszalo z Litwy, czy Boykowa i Mazura (III miejsce ex aequo z Drapellą) z Ukrainy spowodował, że konkurencja do czołowych miejsc bynajmniej nie zmalała. Tym większa chwała dwóm wspomnianym zawodnikom Sietomu, którzy przy okazji umocnili się zdecydowanie w tegorocznej klasyfikacji Pucharu Polski Weteranów w szpadzie. Gdańszczanie osłabieni brakiem kontuzjowanego Mariusza Krzemińskiego, który postanowił zebrać wszystkie siły na niedzielny turniej drużynowy, umieścili jeszcze w „ósemce” jednego reprezentanta, Jacka Szczęsnego. Pozostali gdańscy szpadziści zajęli miejsca poza pierwszą dwunastką.
Zainspirowanym sukcesem Mirka Krupińskiego gdańskim szablistom i florecistom zamarzyło się powtórzenie sukcesu kolegi. Udało się to Bronkowi Zakonkowi we florecie, który w finale pokonał rewelację wieczoru, reprezentantkę Białorusi Eugenię Scherbach. Przyzwyczailiśmy się w turniejach weterańskich, że biorące w zawodach Panie nie stanowią większego zagrożenia dla męskiej części startujących zawodników. A tu niespodzianka! Dzielna florecistka z Mińska wygrała eliminacje, a w walkach pucharowych „poległa” dopiero w walce finałowej 7:4 z naszym reprezentantem. Zwycięstwo w BMC 2010 we florecie to pierwsze zwycięstwo Bronka Zakonka w zawodach Pucharu Polski Weteranów. Być może zachęci go ono do bardziej regularnych startów w zawodach tego cyklu. Końcowy sukces murowany!
Natomiast gdańskim szablistom nie udało się niestety dorównać kolegom. 6 i 9 miejsce w turnieju indywidualnym to trochę mało. „Winna” dość silna ekipa z Białorusi z aktualnym Mistrzem Europy Eduardem Lahnem na czele, ale prawdą jest również to, iż Adam Derewicz wciąż nie może odnaleźć swojego tempa z ubiegłego roku, gdy wygrał Puchar Polski Weteranów w tej broni.
W sumie trzeba przyznać, że zarówno od strony sportowej, jak i organizacyjnej dwudniowe zmagania weteranów w gościnnych progach Gdańskiej Szkoły Floretu trzeba uznać za niezwykle udane. Dzięki współpracy z macierzystym klubem Sietom AZS AWFiS Gdańsk i Gdańską Szkołą Floretu, hojności sponsorów oraz indywidualnej ofiarności gdańskich weteranów, a przede wszystkim dzięki szczególnemu zaangażowaniu Macieja Drapelli, impreza na długo zapadnie w pamięci jej uczestników. Dziękujemy i do zobaczenia za rok!





Adam Derewicz